Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Dziecko boi się pobrania krwi? Nie obiecuj, że „nic nie będzie bolało”

Dziecko boi się pobrania krwi? Nie obiecuj, że „nic nie będzie bolało”

Pobranie krwi trwa zwykle krótko. Dla dziecka jednak kilka minut w gabinecie może być dużym przeżyciem. Obce miejsce, nieznane osoby, opaska zakładana na rękę, igła, widok krwi i przede wszystkim świadomość, że za chwilę wydarzy się coś, czego jeszcze nie zna. Nic dziwnego, że pojawia się strach.

Rodzic chce wtedy pomóc. Często pada więc: „Nie bój się”, „To nic takiego”, „Nawet nie poczujesz”, „Nie będzie bolało”. Problem pojawia się wtedy, gdy rzeczywistość okazuje się inna. Dziecko czuje ukłucie, choć usłyszało, że niczego nie poczuje. Zamiast więc obiecywać brak nieprzyjemnych odczuć, lepiej przygotować dziecko na to, co naprawdę może się wydarzyć.

Można powiedzieć: „Pielęgniarka założy Ci na rękę opaskę, później oczyści miejsce na skórze i będzie krótkie ukłucie. Przez chwilę trzeba będzie spokojnie trzymać rękę. Będę przy Tobie”.

To niewielka różnica w słowach, ale duża różnica dla dziecka. Nie odbieramy mu prawa do strachu i jednocześnie dajemy coś bardzo ważnego: wiedzę o tym, co wydarzy się za chwilę.

Jak przygotować dziecko do pobrania krwi?

Przygotowanie najlepiej rozpocząć wcześniej, a nie dopiero przed drzwiami punktu pobrań. Opowiedzmy dziecku prostym językiem, po co wykonuje się badanie. Krew może dostarczyć lekarzowi wielu informacji o tym, co dzieje się w organizmie i pomóc znaleźć przyczynę określonych dolegliwości. Nie trzeba wchodzić w medyczne szczegóły. Ważne, żeby dziecko rozumiało, że pobranie krwi ma konkretny cel.

W historii o wiewiórce Tosi badanie zostaje przedstawione właśnie w ten sposób: jako sposób na zdobycie informacji potrzebnych lekarzowi, a nie jako coś, co dziecko musi po prostu „wytrzymać”.

Warto też powiedzieć prawdę o samym pobraniu. Jeśli dziecko zapyta: „Czy będzie bolało?”, nie musimy odpowiadać „nie”. Lepsze będzie: „Możesz poczuć krótkie ukłucie. Nie wiem dokładnie, jak Ty je poczujesz, ale będę przy Tobie i możemy zrobić kilka rzeczy, żeby było Ci łatwiej”.

Dziecko może się bać. Może płakać. Może powiedzieć, że nie chce wejść do gabinetu. Reakcje dzieci na badanie są różne i sam strach nie oznacza, że dziecko jest „niegrzeczne” albo „mało odważne”. W historii Tosi również pojawiają się dzieci reagujące inaczej: jedne czekają spokojnie, inne płaczą. Mama tłumaczy Tosi, że różne emocje przed badaniem są czymś naturalnym.

Film warto obejrzeć razem jeszcze przed badaniem. Nie chodzi o to, żeby przekonać dziecko, że pobranie krwi jest przyjemne. Chodzi o oswojenie sytuacji. Dziecko, które wcześniej zobaczy lub usłyszy, jak może wyglądać badanie, nie wchodzi do gabinetu z całkowicie pustą kartą.

Co może pomóc podczas samego pobrania krwi?

Jednym z najprostszych sposobów jest spokojne oddychanie. Możecie poćwiczyć je wcześniej: wdech nosem i powolny wydech ustami. Innym sposobem jest świadome rozluźnienie ciała. W historii Tosi pojawia się bardzo obrazowe ćwiczenie: ciało najpierw staje się napięte jak suchy makaron, a później miękkie i rozluźnione jak ugotowany. Dla kilkuletniego dziecka takie porównanie jest często znacznie bardziej zrozumiałe niż polecenie „rozluźnij się”.

Można również wykorzystać wyobraźnię. Jeszcze w domu zapytajmy dziecko o miejsce, w którym czuje się dobrze i spokojnie. Może to być własny pokój, łóżko, domek babci, plaża albo zupełnie wymyślona kraina. Podczas pobrania można zamknąć oczy i spróbować właśnie tam przenieść się myślami.

Pomaga także rozmowa i przekierowanie uwagi. Możemy zapytać o ulubioną bajkę, zwierzę, ostatnią wycieczkę czy plan na popołudnie. W opowieści o Tosi pielęgniarka rozmawia z nią podczas pobierania krwi, a dziewczynka koncentruje uwagę na rozmowie, spokojnym oddechu i swoim wyobrażonym bezpiecznym miejscu.

Warto pozwolić dziecku zabrać również coś znajomego: ulubionego pluszaka, małą zabawkę czy książeczkę. Sama obecność rodzica i możliwość przytulenia się także mogą mieć znaczenie. W historii Tosi dziewczynka wybiera siedzenie na kolanach mamy, ponieważ właśnie tak czuje się pewniej.

Przed badaniem warto też zadbać o kwestie praktyczne. Jeśli rodzaj zleconego badania na to pozwala, odpowiednie nawodnienie może ułatwić pobranie krwi. Przyda się również ubranie, które pozwala łatwo odsłonić rękę. Zawsze jednak należy stosować się do zaleceń dotyczących konkretnego badania, ponieważ niektóre z nich wymagają specjalnego przygotowania.

„Bałeś się i dałeś radę” znaczy więcej niż „Widzisz? Nie było czego się bać”

To, co powiemy po pobraniu krwi, również ma znaczenie. Jeśli dziecko wcześniej bardzo się bało, nie warto podsumowywać sytuacji słowami: „I po co tak płakałeś?” albo „Widzisz, mówiłam, że nie ma się czego bać”.

Dla dziecka ten strach był prawdziwy.

Możemy powiedzieć: „Widziałam, że się bałeś. Mimo tego zrobiłeś badanie”, „Świetnie pamiętałeś o spokojnym oddychaniu” albo „To było dla Ciebie trudne, ale sobie poradziłeś”.

W ten sposób nie uczymy dziecka, że odwaga oznacza brak strachu. Pokazujemy coś znacznie cenniejszego: można się bać i jednocześnie wiedzieć, co zrobić, żeby przejść przez trudną sytuację.

I właśnie tego warto nauczyć dziecko przed pobraniem krwi. Nie tego, że igła „na pewno nic nie boli”. Nie tego, że „duże dzieci nie płaczą”. Nie tego, że strach trzeba schować.

Lepiej dać mu wiedzę, przewidywalność, obecność dorosłego i kilka prostych sposobów radzenia sobie z napięciem. Dzięki temu kolejne badanie może być już sytuacją znaną, a nie kolejnym wielkim niewiadomym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *